poniedziałek, 15 maja 2017

Chińskie zestawy z aliexpress - recenzja

Od razu zaznaczam, nikt mi za recenzję nie płaci. Po prostu kilka osób już zdążyło o nie zapytać po tym, jak raz czy drugi się pochwaliłam pracą na instagramie czy tam fb.

Jak już wspominałam jakiś czas temu, stwierdziłam, że do odważnych świat należy i zamówiłam zestaw nr 1, czyli jedną część z czterech pór roku, żeby było 'zabawnie', część pt. lato, gdyż ta mi się najbardziej spodobała.


Zdjęcie niewyraźne - wycięte ze strony przedmiotu.

Dobra, wypakowanie.

Nici, kanwa z nadrukiem, schemat, opakowanko. Standard.





I jak zwykle dałam ciała - nie mam fotki czystej kanwy, tutaj już są machnięte krzyżyki. Ale jakość nadruku i tak można ocenić - doskonałość :)



Po odpakowaniu i spróbowaniu, co i jak, zamówiłam od razu pozostałe do kompletu trzy z czterech pór roku, żeby nie było, że jak już za milion lat wykonam jedno drzewo, to reszty akurat nie będzie.





Teraz kilka słów o wyszywaniu. Ta kanwa ma rozmiar 11ct, więc nie powinien być człowiek zdziwiony, że krzyżyki są wielgachne. No są. Jak ktoś jest ślepy i nie wie, co zamawia, to i tak na drobniejszej nie powyszywa ;) A tak serio, to miałam jeszcze w zanadrzu niecny plan, który się powiódł :) Otóż chciałam, żeby moje dzieci zajęły się również krzyżykami, ale nie jako zwalniająca mnie asysta, tylko tak zupełnie samodzielnie. Jeszcze nie ogarną pilnowania wzoru. A pilnowanie gdzie mają wbić igłę, jeśli jest dobrej jakości nadruk, jest w ich zasięgu. Tada:


Zabrały lato, rozpakowałam im też zimę (wszak są dwie ;) ) i mają swoje pierwsze SAMODZIELNE próby. Próby tak się udały, że aktualnie jesteśmy na etapie wyboru zestawów takich zupełnie tylko dla nich :)

I jeszcze foteczka wykonanego kawałka. Nie ukrywam, że teraz jest nieco więcej, ale nie mam dobrego światła, żeby pokazać to z sensem.


Foty były, prezentacja była, teraz sama recenzja.

Kanwa - sztywna, bardzo sztywna. Nie nadaje się na tamborek. Być może nadawałaby się na krosno, ale nie po to ściągnęłam z krosień wszystko, bo nie mam jak ich rozłożyć, żeby nowe prace na nim lądowały. Wyszywam więc w ręku. Miałam nadzieję, że kiedy się nieco 'zeszmaci' w rękach, będzie można tamborek założyć. Nie ma na to szans.

Rozmiar i nadruk - 11ct, już wspominałam. Kiedy kupowałam te zestawy na początku roku nadruk był możliwy tylko na kanwie 11ct. Aktualnie przeglądając widzę, że coraz więcej zestawów jest również z nadrukiem na 14ct. Gdybym więc teraz wybierała, wybrałabym 14ct. Ale tę 11 jakoś zniosę. Większe gęstości niż 14ct są bez nadruku, a mi nie na schemacie i niciach zależało, tylko na nim właśnie. Nadruk ma jakość doskonałą, są bardzo bardzo delikatne wyjechania za linijkę, w niczym nie przeszkadzają, bo wchodzą np. na sąsiednie krzyżyki na 0,5mm. Da się żyć. Aha, te kanwy, w przeciwności do polskich kanw z nadrukiem, są do prania. W praniu schemat ma się wyprać. Po opiniach w internecie wnioskuję, że tak się dzieje. Swoją sprawdzę za dużo, dużo czasu :)

Schemat - jest dołączony, jakby komuś się zalała kanwa, czy coś, albo gdyby chciał wykonać jeszcze jedną pracę. Jest również rozpiska, gdyby ktoś chciał uzupełnić nici.

No i same nici. Wbrew temu, co jest napisane, to nie jest 100% bawełna, przeczuwam domieszkę akrylu. To są dokładnie te same nici, co inne chińskie DMC, te sprzedawane przez allegro / olx / fb. Jeśli komuś przeszkadza choć niewielka domieszka - niech nie kupuje. Ale, jak wspomniałam, nie dla nici kupowałam zestaw, gdyby mi ten dodatek przeszkadzał, zamieniłabym nici na oryginalne DMC. Ale mi nie przeszkadza :)

Podsumowanie - to nie są zestawy dla doświadczonych hafciarek, nie ma się co oszukiwać. Ale jako przerywniki, bądź w moim przypadku - praca, do której można siąść z biegu i bez większych rozkminek, albo praca dla dzieci, w sam raz. Żałuję, że mam 11ct, a nie 14ct, ale dam radę i będę dzielna :)

czwartek, 4 maja 2017

Podsumowanie prac nad UFOkami - kwiecień 2017

Nie ma się co okłamywać, nie wyrabiam się. Tak koncertowo się nie wyrabiam, że nawet nie miałam czasu napisać, że się nie wyrabiam. Przy okazji proszę zapewne życzliwe, ale nieco oderwane od rzeczywistości osoby, które mi zaraz napiszą, że to jest kwestia organizacji i priorytetów, o powstrzymanie się i udowadnianie mi, że jakbym chciała, to bym mogła. Tak, zapewne. Niemniej blogowanie i wyszywanie nie są na czele priorytetów, kiedy w domu jest niemowlę i dwójka rozbrykanych pięciolatek. Zdecydowanie nad nimi góruje np. potrzeba snu. Mogłabym wszak wyszywać po nocach, ale nie, nie będę jeszcze z tego powodu zarywać nocek. Ustalmy, że nie da się i jakoś to znoszę ;) Zaległości mam nawet w czytaniu (ale tylko blogów, książki jakoś idą - głównie audiobooki), kolejna w czytniku rss'ów wynosi ponad miesiąc. To nie jest tak, że Was opuściłam na zawsze. Co jakiś czas przeczytam zaległości z kilku dni, ale np. wrzucanie komentarzy do wpisów sprzed 40 dni chyba mija się z celem. I nie, na razie nie będzie lepiej. Jakoś postaram się ogarnąć i machnąć ten jeden wpis na miesiąc. Może się uda ;) Pomysły mam nawet na dwa na miesiąc! Czyste szaleństwo! Ale nie za bardzo umiem usiąść do pisania :)

Dobra, miało być o UFOkach. Jeden skończony, drugi nietknięty, trzeci ruszony. Nie jakoś specjalnie wiele, ale jednak. Przy okazji widzę, że nie publikowałam na jego temat niczego w tym roku, więc normalnie mam zapas na jakieś dwie-trzy notki. Łał, tłumy szaleją i klaszczają :D

Ostatnia odsłona, kiedy to bibliotekarka została zapisana na listę UFOków, wyglądała tak:


Uwaga, nie zauważycie wielkiej różnicy. Niedawno wyglądała tak:


Raptem dwa tysiące krzyżyków dodanych - trochę zaklejonych dziur, jeszcze kilka kolorów, które nie rzucają się w oczy, itp. nic specjalnego. Ale postęp jest, chociaż mizerny ;) Może niedługo machnę jakąś świeższą fotkę, bo chyba mam jeszcze kolejny tysiączek machnięty, ale to nadal przyrosty słabiutkie.