czwartek, 28 lipca 2016

Crossty - cudowna aplikacja

Jak już wspominałam, stałam się właścicielką tabletu, a skoro tak, to można było kupić appkę do haftowania, padło na Crossty. Kupiłam, zainstalowałam, otworzyłam, ściągnęłam przerobiony wzór i zaczęłam się zastanawiać, o co w ogóle w niej chodzi. Zastanawianie się zajęło mi całe 5 minut, gdyż aplikacja jest prościutka. Opisywać jej podstawowych funkcji nie będę, opisała to Joanna w tym poście. Przy czym ona w swoim filmie pokazuje funkcje, których używa podczas parkowania. Ja aktualnie nie parkuję, zastanawiałam się też, czy appka dla wyszywających kolorami będzie przydatna. Stwierdziłam, że jak nie, to przeżyję wydatek 25zł. Ale nie muszę niczego przeżywać, gdyż przydatna jest i to bardzo.

Dobra, początek. Wybieramy sobie wzorek. Zrzuty robiłam przy okazji notki o fraktalu - z wtedy są statystyki, z wtedy są wzorki, widać, czym się zajmuję :)
Generalnie stojaczek na tablet mam ustawiony tak, że on bardziej w poziomie niż w pionie, ale żeby było widać cały ekran, ten zrzut akurat jest taki. Wzorki wrzuciłam na dropboxa, najłatwiej mi tak było.

Teraz tak, z podstawowych narzędzi korzystam z wyboru znaczka oraz z zaznaczania zrobionych krzyżyków. Tyle. Nie potrzebuję pobierania koloru, zaznaczania pola haftu, czy tam innych cudów. Wystarczą tamte dwie :)

Fraktal zaczęłam na papierze, więc na dzień dobry przyszło mi zaznaczać pełno wykonanych krzyżyków. Przy czym zaznaczyłam tylko zakończone setki, bo nie chciało mi się dopatrywać każdego jednego krzyżyka. Ależ podskoczyły statystyki ;) A potem zaczęłam wyszywać.

Tutaj już praca zaawansowana,czyli ileś tam już zrobionych krzyżyków, wybieramy kolejny kolor - przytrzymujemy symbol na wzorze, pokazuje się okienko z oznaczeniem nici, jeśli we wzorze są krzyżyki robione różną ilością nici - tutaj wszystko będzie zapisane.
Klik na celownik i zaznaczony już jest tylko ten kolor.
 Od razu prościej. Odpadła mi największa bolączka - gdzie jest następny krzyżyk! Gdzie on jest? Tutaj po prostu widać. Potem trochę pracy, zaznaczenie zrobionych krzyżyków i dalej. Aha, taka uwaga - w trybie wyszukanego koloru nie trzeba się specjalnie martwić dokładnością zaznaczania, jakby to było w trybie bez wyszukanego koloru. Tam co się dotknie, to się zaznaczy. A tutaj, po wyszukaniu jakiegoś koloru, można sobie majtać paluchem w te i we wte, zaznaczy / odznaczy nam się tylko wyszukany symbol, cała reszta zostanie nienaruszona.

Pokażę Wam jeszcze jeden myk. W Zegarach miałam tak, że cieniowanie np. na granicy tarczy było dobijające. 3-4 odcienie od jasnego do ciemnego, dwa krzyżyki dalej znowu 3-4, ale już inne. I tak co chwilę. Zdarzało mi się 'oszukiwać' i kilka cieniowań robić tym samym zestawem, czy np. połączyć dwa bardzo zbliżone do siebie kolory. Nie na całym obrazku, ale na danym kawałeczku. Tutaj można sobie wspomóc takie oszustwo, poprzez zaznaczenie większej ilości kolorów. Fotka oczywiście nie z pasującymi kolorami, ale żeby pokazać, jak wygląda wyszukiwanie kilku symboli:
Zaznaczona kreska, strzałka i dwukropek. Po takim wyszukiwaniu, jeśli uznałabym, że to są te 'same' kolory, po ich zrobieniu jednym mazaniem i zaznaczaniem pomaluję sobie krzyżyki kilku kolorów. Drobiazg, ale bywa przydatny.

I wisienieczka na torcie. Statystyki! Statystyka czasu jest po prawdzie do niczego. Nie wiem, czy ona liczy rzeczywisty czas otwarcia schematu (w takim razie dla nowych wzorów się nie zgadza, bo drugiego dnia mi pokazywała ponad 1d), czy od otwarcia schematu po raz pierwszy (fraktal przecież zaczęty kilkanaście? dni temu?).

Ale ogólna informacja o postępie jest. Z dorzucania dodatkowych liczników nie korzystałam. W ogóle ten ogólny widok jest, ale bez niego człowiek też by żył.

Natomiast 'Calendar' pokochałam miłością wielką od razu. Ta da!
Statystyka dokładna, którego dnia ile udało się zaznaczyć (appka nam wierzy :) ). Dla mnie bomba, bo sobie to potem przepisuję do mojego arkusika, gdzie też postępy śledzę i zawsze były one tak na oko liczone, potem praca skończona, a mi w obliczeniach brakuje 10% krzyżyków ;) Teraz nie ma na to szans :D I można się przekonać, że nawet taka tam chwilka to może dać i 200 krzyżyków, a to już coś.

I jeszcze pomniejszony obrazek, na którym już nie widać tego, co tam dalej we wzorze jest, ale na którym pięknie widać, co się ma zrobione.


Podsumowując - za 25 zł dostajemy fajną appkę, która ma kilka plusów (jak statystyki, czy możliwość obejrzenia wzoru w dowolnym powiększeniu), ale która przede wszystkim pracę BARDZO ułatwia. Widać, gdzie są kolejne krzyżyki, człowiek nie marnuje czasu na odszukiwanie symboli, kolorów, kolejnych miejsc, na zastanawianie się, gdzie iść teraz. Ma podane na tacy i głowa się nie męczy ;) Widać po ilościach zrobionych krzyżyków, że nawet przy takiej ilości krzyżyków można pracować szybko. Wynik 1500 był nieco podkręcony poprzez przejście na trochę zrobiony rząd, ale możliwe jest zrobienie 800-1000 krzyżyków przez kilka godzin, nie przez kilka dni. Czy to dużo? No raczej :)

16 komentarzy:

  1. Aplikacja prezentuje się ciekawie. Chyba po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie wygląda, jednak ja wolę wzór na papierze:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna aplikacja, podziwiam ze Wyszywasz z tabletu. Ja wole wzor na papierze, ale moze i sprobuje z tabletem :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba zaraz zarekwiruję komunijny tablet i będę haftować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacja, brzmi fantastycznie... tylko ja jestem chyba już z innego pokolenia ,bo ni w ząb niczego nie zrozumiałam. Ale oczywiście i tak jestem pod wrażeniem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. wow ja nie wiedziałam że są statystyki a to jest zajebista sprawa :) dziękuję
    a jak Twoje kręgi? znaczy plecy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krąg w łaskawości swojej wrócił nieco na miejsce. Intensywne leżenie i odpowiednie krzesło dorzuciło swoje trzy grosze do rehabilitacji i jest źle, ale nie beznadziejnie ;)

      Usuń
  7. hmmm, całe życie haftowałam z papierowego wzoru, choć przyznam, że zdarzyło mi się też haftować z ekranu laptopa czy właśnie tabletu. Przyznam się że obie z Joanną zabiłyście mi ćwieka, bo tablet mam, kupic appke nie problem, gorzej z przyzwyczajeniem się do "nie papierowej" wersji wzoru....
    Może czas się przekonać i sprobować....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejście zajmuje moment, który zyskujesz przy pierwszych 100 wyszytych szybciej krzyżykach. Warto :)

      Usuń
    2. Właśnie szukam fajnego tabletu i coraz bardziej nakręcam sie na tę aplikację. Papieru momentami mam już dość.

      Usuń
  8. Świetna prezentacja. A jak przenieść wzór papierowy do crossty? Doczytałam się, że aplikacja nie obsługuje JPG, więc zeskanowanie i wrzucenie na dropboxa chyba nic nie da. A może się mylę? Chętnie bym ją sobie kupiła, ale mam mało wzorów w XSD i PAT.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, czy jest prosty sposób. Na pewno w programie do przenoszenia z PDF-ów jest też opcja do przenosin ze skanów, ale przypuszczam, że o o wiele więcej roboty, bo najpierw komp musi rozpoznać wszystkie znaczki (nie wiem, jak aktualne OCRy ogarniają symbole) i może być potem dużo roboty ręcznej, żeby sprawdzić, czy zrobił to dobrze.

      Usuń
  9. ja w tej samej kwestii co kolezanka powyzej. wzór kupiony z HAED przychodzi jako pdf i co dalej? sama muszę go przerobić na xld wrzucić na dropbox i dopiero pobrac? czy dzieje się to jakoś inaczej.
    jakbyś była tak miła i łopatologicznie to wyjaśniła byłabym wdzięczna
    pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się rozwodzić nie będę, bo Joanna (http://haftowanyzakatek.blogspot.com/) już to cudownie opisała i zrobiła filmik: https://www.youtube.com/watch?v=tbuPH8dESSw

      Usuń