wtorek, 13 stycznia 2015

Mała rzecz, a cieszy, czyli co zrobić, żeby się nie narobić (i nie wydać dużej ilości pieniędzy)

Tutorial, jak prosto zrobić wytrzymałe bobinki.


Łapka w górę, kto korzysta z bobinek? Las rąk widzę ;) A kto korzysta z gotowych? A kto się przesiadł na własnoręcznie, w pocie czoła wycinanych? No to już pewnie mniej, właśnie dlatego, że jedną, dwie czy dziesięć to sobie można wycinać, ale jak przyjdzie do kolosa wyciąć 50? Albo i 90? Cholera może człowieka trafić. Prostokąt prostokątem, to nawet ja zrobię bez nerwów, ale te wcięcia. Dla mnie ma-sak-ra.

Aż przedwczoraj odkryłam, jak bobinki zrobić, a się nie narobić. Kto ma małe dziecko, albo się bawi w karteczki czy tam inne duperelki i posiada nożyczki we wzorek? No to patrzcie:

Po prawej standardowe, ręcznie cięte, w przekleństwach i w ogóle (a potem i tak dolne nóżki mi się co chwilę zaginają, już przy pierwszym nawinięciu, foch kolejny!), a po lewej wymyślone na nowo prostokąty wycięte nożyczkami we wzorek. 


Tak wygląda nawinięta bobina :) Wg. mnie - wystarczająco dobrze (ząbki nici trzymają, nacięcie na dole to już pikuś).


A pomysł jest w ogóle przegienialny, bo tak pociąć kartonik na prostokąty umieją już trzylatki ;) I wykonują robotę za matkę. Oraz mąż. Mąż też potrafi :)


Update - przy dyskusji na FB wyszła jeszcze jedna ciekawa rzecz - nie tylko ja tak mam, że czasem za mocno nawijam nić i bobinka się łamie, skręca, wije, robi się rulonikiem. Można to załatwić wycinając je z czegoś twardszego, np. mogą to być stare butelki plastikowe (byle w miarę płaskie), bądź - podkładki na stół. Wczoraj dostałam takie w moje łapki, jedna kosztowała 1,35zł! Majątek. Wyszło z niej w 10 minut ponad 100 bobinek :)

33 komentarze:

  1. A ja jestem leń i kupuje bobinki ;) Ale Twój pomysł naprawdę fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupuję taką ilość rzeczy, że akurat jak mogę czegoś nie kupić, to tak robię :) Najfajniejsze były plastikowe, ale te są pierońsko drogie. Aczkolwiek też wymyśliłam zastępstwo ;) Chyba będę ciąć, oczywiście w fale i inne trójkąto-kwadraty, podkładki stołowe, jeśli tylko będą miały jedną stronę białą i będą kosztowały np. 1 zł.

      Usuń
    2. Pomysłowa jesteś. Trzeb sobie radzić :)

      Usuń
  2. zrobiłabym sobie,ale dla mnie nawijanie na bombinki to masakra...jak mi ktoś wszystko nawinie to ja mogę wycinać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam, że przy róży, w której jest co prawda dużo kolorów, ale za to występują plamami i wielkimi obszarami, może się obędę bez bobinek. No nie ma szans. Przy drugiej nici, z której obcięłam kawałek, wyciągnęłam dwie nici, potem jeszcze, potem zostało, potem się poplątało, rany boskie. Rzuciłam się do bobinek, tylko jeszcze nie miałam czasu przewinąć wszystkiego. I właśnie wymyśliło się to z karbowaniem (w końcu przypomniałam sobie nazwę, o! taka jestem genialna).

      Usuń
  3. Super:) Mam w planach kupowanie m. in. bobinek, ale mam w domu nozyczki odzobne, troche tępe ale może dadza radę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Karolina jesteś genialna ! Mam jeszcze trochę kartonowych bobinek , ale już wiem jak wykorzystam moje dziecko :) - kolorowy papier i nożyczki - i córka i mama będą szczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ile czasu mi wpadnięcie na to zajęło? Za dużo!

      Usuń
  5. Tak to jest dobry pomysł i dodatkowa motywacja dla mnie, bo mamy w domu takie nożyczki co ząbkują....a ja mam bałagan w mulinach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten porządek się robi o wiele szybciej :)

      Usuń
  6. Ty to masz łeb, kobieto! :D ! Wlasnie koncze nawijac ostatnia partie mulin. Szlag mnie trafial (tak jak Arabeske) co jakis czas i przerywalam. Ale za moment koncze i jestem z siebie dumna, ze wytrwalam, bo efekt jest genialny. W tej chwili doszlam juz do takiej wprawy, ze nie przeraza mnie nawet zakup nowej partii mulin i nawiniecie. Twoj pomysj jest extra, bo mozna zrobic np. dlugie bobinki (zamiast patyczkow) do DMC lub po prostu wieksze, zeby szybciej sie nawijalo. Dzieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wielkością trzeba uważać, bo jak ktoś korzysta z pojemniczków i innych pudeł, to musi to dopasować do ich wymiarów - żeby bobiny (wielkie, wielkie bobiny!) się pomieściły :D

      Usuń
  7. Brawo za pomysłowość! Ja także wycinam kartoniki sama, w kształcie litery "H". Twój pomysł fajny, bo te nacinanie naprawdę daje się we znaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już prawie kiedyś kupiłam ponownie :>

      Usuń
  8. Kiedyś wycinałam bobinki sama, ale potem, ktoś mi podpowiedział o woreczkach strunowych i jak dla mnie to jest pomysł genialny!! Nie trzeba nawijać, tylko wkładam mulinę do woreczka i już po wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ułożone w pudłach bobinki są o wiele wygodniejsze. Gdybym musiała każdy kawałek muliny wyciągać z woreczka,a potem chować, to chyba bym zrezygnowała z wyszywania!

      Usuń
    2. O to to. Woreczki zajmują za dużo miejsca, a w środku kawałki i tak się mylą. No i ułożenie 100 woreczków - to najpierw trzeba mieć 100 woreczków, a potem niebiańską cierpliwość, bo one się tak ślizgają, że zaraz cały porządek szlag trafi.

      Usuń
    3. I tu ja się podepnę...korzystam-jeszcze przez chwil kilka z woreczków strunowych...to było fajne ale na 10 kolorów...przy ponad 100 zaczynam mięsem rzucać tak, że chyba całe osiedle już wie kiedy się za wyszywanie biorę :P Też teraz się na bobinki przerzucę, a Twój pomysł jest fenomenalny żeby trochę pieniążka zaoszczędzić, a i dziecko będzie szczęśliwe bo będzie mogło coś z mamą w kwestii haftu uczynić :)

      Usuń
  9. Próbowałam wycinać, ale wolę kupić - mój czas też kosztuje, a w porównaniu z tym oryginalne bobinki kosztują grosze, a czas zaoszczędzony na wycinaniu mogę przeznaczyć na wyszywanie :) Na szczęście nie muszę się już martwić ani wycinaniem, ani kupowaniem, bo mi Marcin wycina w drukarni laserem dowolne ilości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomysł genialny! Niestety te najprostsze rozwiązania długo potrzebują aż się je dostrzeże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie lata :) Po prostu musiał być moment, kiedy laski wycinają i ja też. I nagle olśnienie - ale to może być to samo!

      Usuń
  11. Niezły pomysł, aczkolwiek ja używam tylko plastikowych - mam tendencję do takiego zaciskania nitki, że mi się bobinka w rulon zwija :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Też to mam. Ale właśnie mi podano pomysł - z plastikowych butelek powycinać. Karbowanymi nożyczkami. Dwa (albo i trzy :D) w jednym :)

      Usuń
  12. Ciekawy pomysł, ząbki trzymają niteczki i nie trzeba kombinować z kształtem bobinki:). Ja jednak i tak nigdy nie będę korzystać z bobinek. Lubię mulinę w motkach i nie mam potrzeby ich demolować :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kawałeczki, które zostają, jak je organizujesz? Obcinasz kawałek, wyciągasz nitki - co z pozostałymi? Kończysz kolor i co z resztą? Ja to kiedyś wszystko nawijałam dalej na moteczek - cholery dostawałam, bo to się wszystko plątało.

      Usuń
    2. Obcinam kawałek i pojedynczo wyciągam nitkę, resztę składam i wkładam pod banderolkę, tak żeby wystawała z pod niej. Nic mi się nie plącze i mam pewność, że to ten konkretny kolor. Przy kolejnym użyciu muliny, korzystam w pierwszej kolejności z tych kawałków. Uważam ten system za optymalny i bardzo wygodny, dla mnie osobiście bobinki to strata czasu. Samą mulinę przechowuję w pudełkach tekturowych z podziałem na nr np. 400-499 i mam elektroniczną rozpiskę wg nr co posiadam, znalezienie muliny jest więc też łatwe i szybkie.

      Usuń
    3. A to już wiem, co u mnie nie działa - chowanie pod banderolkę. Nie umiem :)

      Usuń
  13. a ja nawijam na palec i potem zakladam na cale pasemko muliny. A teraz zawijam na aktualna bobinke. Pokusilam sie tez o malutkie woreczki strunowe (zostaly mi od kolczykow :) ) na muliny DMC. No i nie da sie ukryc, ze jest to o wiele szybszy sposob, a miejsca zajmuja tyle samo co bobinki. Natomiast jestem zdziwiona tym slizganiem sie. Poniewaz dopiero to zapakowalam, sprawdze w trakcie uzytkowania :) Ja w pudelkach tekturowych nie widze koloru i to mi przeszkadza .

    OdpowiedzUsuń
  14. Kilka lat temu zrobiłam sobie bobinki tekturowe. Pudełka na nie to wieczka po zbiorczych opakowaniach papieru ksero, które podzieliłam przegródkami. Mam tak posegregowaną mulinę DMC oraz ARIADNĘ - polecam. Ją naraz zrobiłam sobie jakieś 240 + 480 + 200 zapasowych :-)
    Twój patent na wycinanie takimi nowyczkami wydaje się świetny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak robisz przegródki? Do jednej pracy robiłam przegródki na ok. 90-100 kolorów, jest zresztą fotka przy początkach biblioteki bodajże? Masakra, jak dla mnie.

      Usuń