środa, 10 czerwca 2015

Mozaika

Jak kiedyś już wspominałam, odżegnywałam się, nawet tutaj, że nie, nie nie i nie, nie kupię mozaiki. Bo plastikowa, bo coś tam. I większość wzorów jarmarczna. Większość, ale nie wszystkie. No i plastikowa, ale wygląda inaczej - tak twierdzą babki na FB.

To zamówiłam. Wzór już pokazywałam, o taki:





Przyszedł, dwa tygodnie czekałam, nie ma tragedii.

Zawartość takiego pogiętego pudełka:
 tacka
 pęseta - nie ma takiego ołóweczko-długopisu, a liczyłam na niego
 pełno, pełno diamencików, popakowane chyba po 1g, tak mi wyszło z tych dziwnych znaczków i liczb na podsumowaniu
 samo podsumwoanie. Szkoda, że nie ma tych trójkątnych podstaweczek.
 Sam obrazek. Jak widać, nic nie widać, bo papier zabezpieczający jest biały. No i wszystko pogięte.
 Uwaga, zaczynam. Zaszalałam, jak nie wiem :>
 Tu już więcej - inne światło, inne kolory.
 Po 3 popołudnio-wieczorach?, kiedy to zdradziłam krzyżyki z tym plastikiem ;) mam tyle

Wnioski i podsumowania na teraz:

  • za cholerę nie wiem, czemu to takie wciągające, ale wciąga i to bardzo, zawsze zostaje jeszcze kawalątek, odkryję jeszcze tylko kilka rzędów, no dobra, kilkanaście, no jeszcze tylko tylko i już jest późno,
  • plastik, nie plastik, na ostatnim zdjęciu chciałam uzyskać efekt, który jest widoczny, jak się patrzy ludzkim okiem, a nie przez obiektyw - te diamenciki się mienią. Mają odcienie perłowe, wychodzi to całkiem nieźle, w całości w ogóle powinno zrobić efekt łał,
  • jako, że obraz mam raczej bez szczegółów, to raczej nie ma się co spodziewać cudów po takim kawalątku, to, co jest na razie, jest ok, cieniowanie, przejścia, plamy, ale bez wydziwania pt: mamy jasną plamę, zróbmy ją w 5 odcieniach ecru,
  • zrobione mam 2,5 'strony', całość jest zaklejona 4-ma kawałkami papieru zabezpieczającego, te zagięcia dzielą pracę na 4 części, mniej więcej równe, wychodzi 16 'stron'.
  • trwałość kleju - drżałam ;) z nerwów, czy strona druga, którą zaczęłam dziubać wieczorem, a której nie miałam jak skończyć, wytrzyma z klejem do rana. Wytrzymała. Na dole pracy jest pół cm warstwy klejącej, która nie jest niczym zakryta, na tym można testować wytrzymałość kleju. Otworzyłam pracę we wtorek. W niedzielę ten pierwszy odkryty kawalątek jeszcze ma pozostałości kleju, ale to już ostatnie chwile jego życia. Wyszło mi, że tak spokojnie do 2-3 dni można jeszcze kleić, potem bym się już o trwałość spoiwa obawiała. Pół biedy, jeśli ktoś chce oprawić mozaikę pod szkło, ale bez warstwy przytrzymującej mogłoby być kiepsko. Ja bym nie ufała. Ale taki odkryty wieczorem kawałek rano jest zupełnie niezły.
  • ważna, bardzo ważna, kluczowa w tempie wyklejania mozaiki jest organizacja pracy, coś tam już sobie wypracowałam.
 Co do samej organizacji - wydaje mi się, że jakbym miała ten ołówkodługopis z klejem, czy czymś tam, to lepiej by mi się wyklejało. Ale tylko mi się wydaje ;) Niewykluczone, że skorzystam z pomocy babek z fb i następnego obrazka (będzie następny ;) ) poszukam wśród sprzedawców, którzy dokładają to ustrojstwo. Chyba, że ktoś z czytających ma i nie korzysta i mógłby odstąpić po niewygórowanej cenie ;) W ogóle następny obrazek to będzie jakaś mandala, czy coś w tym stylu. Będę szukać, zapewne dam znać.

Dobra, sama organizacja. Dołączone są woreczki strunowe - cholernie małe. Przesypywanie koloru na podstaweczkę (genialna sprawa ta podstawka, diamenciki się układają wzdłuż rowków, więc są w sam raz do przenoszenia na materiał), wyklejanie, przesypywanie, zapomnienie jakiegoś pojedynczego diamencika - koszmar. Porobiłam małe podstaweczki kartonowe. Fajnie fajnie, ale nie są zamykane. Jakby chcieć przechować otwarte diamenciki, to może być kiepsko, coś się wywali na stole, albo będę musiała schować mozaikę na jakiś czas i co? I znowu przesypywanie. Są dostępne takie małe puzdereczka zakręcane - ale po 1) kosztują za dużo ;) dolar drogi, to mozaika nie jest megatania, nie będę szaleć, żeby kupować kilkadziesiąt puzdereczek, a po 2) nie mam pewności, czy są odpowiednio duże, żeby z nich ew. wyciągać diamenciki. Pomęczyłam się 3 dni z przesypywaniem i z kartonowymi pudełkami i doznałam olśnienia - pudełka po zapałkach. Taniocha, 10 wychodzi 1zł i jeszcze pełno zapałek zostaje. Można sobie opisać, jak się potem zmieni mozaikę i będą inne kolory, to się najwyżej metkę doklei z nowym oznaczeniem. I już mnie szewska pasja nie dopada, kiedy muszę zapomniane kwadraciki wysypywać. I można też pracować na mniejszych obszarach - bo nie ma męczenia się ze zmianą koloru. Jak nowego koloru jest dużo - wysypuję na podstaweczkę, jak pojedyncze sztuki, pobieram bezpośrednio z pudełka. Tak narzut na wieczną zmianę kolorów mnie dobijała - jak przy hafcie przy zmianie nitki. Tutaj problem odpada. Nie zostawię więc dużej połaci odsłoniętej, bo coś tam mi przerwało pracę i musiałam ją porzucić WTEM! Zostanie najwyżej mała powierzchnia, szybka do wyklejenia. I mogę sobie poświęcić na mozaikę 10 minut - odsłonię ze dwa rządki, machnę kilkadziesiąt diamencików i zostawiam. Tyle wygrać :D

To na tyle wrażeń na razie. Dla mozaiki porzuciłam na kilka dni różę, teraz do róży wróciłam, jak skończę w niej kolejny listek, to pewnie znowu coś wykleję. I znajdę jakiś nowy wzorek, tak nie mieć zapasu ;)

13 komentarzy:

  1. Jakość przesyłki raczej nie powala :/ Potem już lepiej, ale ja sobie nie wyobrażam wysypania i pomieszania... od razu być całość wyrzuciła w nerwach. Na szczęście jednak mi zdrada krzyżyków nie grozi, bo maja choroba całkowicie wyklucza spędzanie czasu nad mozaiką (chodzi o pozycję), a w łóżku układanie jest raczej nierealne. Jedyny pozytyw jak dla mnie to szybki czas wykonywania (w porównaniu do haftu rzecz jasna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być "bym całość wyrzuciła".

      Usuń
    2. Nie da się długo wyklejać, chyba, że człowiek miałby biurko zaraz pod nosem ;) To mnie ratowało przez siedzeniem non-stop, jak mnie na mozaikę wzięło :)

      Usuń
  2. fajna sprawa :) ja tez sie zastanawiam nad tymi mozaikami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko trzeba uważać na wzór. Gęstość wychodzi 11ct, wiadomo, że np. przy rozmiarach rzędu 40x30 czy nawet 40x50 przy dużej ilości szczegółów, to ich nie będzie widać, bo się zrobi pikseloza zamiast obrazka. Dlatego też wybrałam taki mało szczegółowy.

      Usuń
    2. A jaki rozmiar Pani kupiła tej mozaiki gepardowej?

      Usuń
  3. Jestem ciekawa efektu końcowego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednym słowem, nie ma co się odżegnywać :) Ciekawe doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. robi wrażenie....czekam na ciąg dalszy...

    OdpowiedzUsuń
  6. od dłuższego czasu chodzi za mną mozaika (szczególnie, że uwielbiam puzzle :-)), skoro każdy przekonać się może to chyba nie ma sensu się dłuzej zastanawiać :-). tygrys jest bajeczny, wychodzi naprawdę fajnie, nie mogę się doczekać kolejnych postępów. większość wzorów które oglądałam wydawałą mi się, jak to ujełaś "jarmarczna". czy mogę zapytać gdzie zamówiłaś ten obrazek?

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że wzory są toporne bo to raczej początek tej zabawy jeśli będzie się rozwijać to i wzory będą coraz wspanialsze. Choć ten tygrys już teraz jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładna mozaika i ile już dużo zrobiłaś :) Coraz bardziej mi się to podoba, ale myślę, że to jednak nie na moje nerwy

    OdpowiedzUsuń