poniedziałek, 14 marca 2016

Walentynkowy tamborek - koniec

I tak, jak mi się wydawało, do tej pracy po prostu trzeba było siąść i ją zrobić. A jak nie szła, to się nie męczyć, bo to bez sensu jest, o! :) (ale z notką szło jeszcze gorzej, więc nie narzekajmy! :D)
Ostatnio było tak (sukces):

Potem tak
A jeszcze potem nawet tak :)
Wygniotło się to okrutnie, takie uroki pracy z tamborkiem.
Potem nawet wyprałam i wyprasowałam
i machnęłam zdjęcie pod kątem
I jeszcze rameczka. Dysponuję jedynie zdjęciem komórkowym, więc wiadomo, jak z jakością. No ale jest. Nożyczek nie widać, kolory bez sensu, ale jakoś tak na aparacie fotek brak.

12 komentarzy:

  1. Nie przejmuj się fotką. W rzeczywistości na pewno równie ślicznie wygląda, jak na poprzednich zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wygląda. Mojemu tez juz niewiele zostało

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Dla takiego efektu warto było poczekać :) Mi też hafty nieciekawie na zdjęciach wychodzą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wzorek. Super Ci wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najwazniejsze ze nie zrobił sie z tego ufok ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję ukończenia. jest dobrze, a zdjęcia mają to do siebie że często-gęsto przekłamują kolory.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo! Ważne, że ukończone i oprawione cieszy oko...bo cieszy, bo ładne jest :) Ja do tej pory nadal nie umiem fotografować haftów-i nie ważne jakim sprzętem...po prostu nie umiem...więc się nie przejmuj, że Ci jedno zdjęcie gorzej wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super tamborek wyszedł :) Fajnie oprawiony :) Namęczyłaś się, ale warto było: brak ufoka, za to piękny tamborek :)

    OdpowiedzUsuń