czwartek, 14 maja 2015

Zegary - powrót! Parkowanie?

Nareszcie. Wróciłam do zegarów. W końcu jestem w stanie usiąść przy krośnie i coś tam pomachać. Poprzednie krzyżyki postawione zostały dwa dni przed moim króciutkim wypadem do szpitala i całkiem długą rekonwalescencją, którą spędziłam z igłą w łapce, ale nie przed krosnem, bo rozcięcie brzucha swoje prawa ma i zawiera w sobie: "nie dasz rady tak siedzieć, babo głupia, leżeć". Ale już jestem. Ostatnio było tak:

Ostatnio to było dwa miesiące temu.

Pociągnęłam trochę czarną plamę w dół, trochę pozmieniałam ustawienia krosna, trochę - po kilku nitkach, czerń akurat tam mi się znudziła :> I wróciłam do środka. Teraz macham sobie plamę czarną na środku i zastanawiam się. I kombinuję. No jakbym nie kombinowała, to chyba bym była martwa. Bo tak ciągnę przez te całe dwa dni te czarne plamy, bo NIE CHCE mi się wracać do konfetti. Nie i już. A praca się sama nie zrobi. Ale całej pracy czarną i białą plamą nie zrobię ;) Dramaty pierwszego świata (tym bardziej tęsknię do kolosa, który ma 390x390 krzyżyków i całe 10 kolorów - tam dopiero będzie się fajnie robić plamy :>, na razie rozsądek powstrzymuje mnie przed zaczęciem KOLEJNEGO kolosa, bo to by mnie kwalifikowało do kaftana - a w tym się nie da wyszywać chyba).

I jak znalazłam trzy zagubione krzyżyki na stronach dawno już skończonych, to stwierdziłam, że czas coś z tym zrobić, bo mnie szlag trafi. A nie mogę porzucić drugiego kolosa, prawie w połowie zrobionego, bo nagle mi się nie chce trochę pomęczyć z miszmaszem. Wróciła kolejny raz myśl o parkowaniu.

Raz, pogubione krzyżyki.

Dwa, nie ma co ukrywać, lubię, jak co chwilę ma się coś gotowego, bo to taki koniec pracy niemalże co chwilę ;) Lubię to bardzo bardzo.

Dwa i pół - podobno jakość krzyżyków wzrasta. Nie mam tutaj ciągot szczególnych, ludzie, jestem ślepa, obraz będzie wisiał na ścianie, robiony jest na 18ct, więc te krzyżyki są tyci-tyci i nie, nie będzie ich dokładnie widać. Mogę poszpanować, jakie to ładne mi czasem wychodzą, no ale nie zawsze, bo się nie staram. A tu podobno same się robią o wiele lepsze. Ciekawe :>  I mogłabym brać udział w szpanowaniu tyłem prac ;) Bo tak to nie, burdel tam taki sam, jak w mojej głowie.

Trzy, jak się zostawia pojedyncze krzyżyki, nawet dużo pojedynczych krzyżyków, nawet bardzo dużo (gdzieś tak z połowę pojedynczych krzyżyków), a zaznaczenie kratki schowało się pod nitkami, to za cholerę nie wiem, gdzie jestem i czasem odnalezienie się, a czasem próba zgadnięcia "co ja tutaj mam do zrobienia" sprawia, że mi nerwy się strzępią i w ogóle.

Kolejny raz pomyślałam o parkowaniu i kolejny raz znajdowałam milion pięćset powodów, dlaczego mam nie spróbować. A akurat ukochana Joanna na FB zaczęła innym babkom tłumaczyć, co i jak. Bo ja na YT to nie mam czasu, jak słyszę, że mam ćwiczyć, to mam ochotę rzucić wszystko w kąt, to powinno być ułożone w głowie tak po prostu i już. Siadam i robię nowym sposobem, a nie ćwiczę. Ćwiczyć na kolosie? A jak nie wyjdzie, to co? Spruć pół strony? Na szczęście podobno nie widać różnic w pracy, że tam 10 stron zrobionych metodą jakąś tam, nagle człowiek wpada na pomysł parkowania.

To wykorzystałam sytuację, zadałam pytanie o to, jak się przy parkowaniu traktuje duże plamy. I coś, co mi się nie umiało wykrystalizować przez dłuższy czas, a co też powodowało, że się nie wzięłam na poważnie do parkowania, a co sprowadza się do tego, że tak, czasem ma się ileś tam nitek tego samego koloru i to też jest ok i do opanowania i w ogóle. A potem jeszcze raz spoglądnęłam kilka razy na kilka momentów z filmików i to naprawdę jest tak, że jak ma się pytania, to się znajduje odpowiedzi, tylko najpierw te pytania trzeba wymyślić a nie "nie umiem, bo nie umiem, takie to trudne, oj, biedna ja!"

Parkowanie! Nadchodzę! Proszę się mnie spodziewać w weekend. Ostatnia wątpliwość rozwiała się niedawno. Myślałam, że trzeba machać od razu krzyżyki całe, nawet, jak krzyżyk obok jest taki sam. A tu się okazuje, że nie, nie trzeba. Można machnąć półkrzyżyki i potem wrócić i to nadal działa. Medżik :>

Jak zwykle muszę się nagadać. No w domu też mogę o tym gadać, mąż nawet bardzo kochany jest i słucha i potakuje, ale bez jaj, nie kuma tego za bardzo, bo też nieszczególnie to dla niego pasjonujący temat. Ale słucha. A tu nawet jest szansa, że ktoś zrozumie ;) i pogłaszcze po główce, że mam takie poważne problemy.

Jeszcze tak ogólnie o najbliższych planach. Nie zapomniałam, że generalnie to plan był taki, że do końca roku skończę tego kolosa. Po dwumiesięcznej przerwie w dziubaniu Zegarów - plany nadal aktualne. Jak to możliwe? Otóż całą masę "drobnicy" porobiłam, kiedy nie byłam w stanie siadać do krosna, mam więc skończone bambusy i biedronkę i okna (niebawem kolejna odsłona), a i różę mam podgonioną (tylko biedny obrus nie doczekał się ostatnio uwagi, no trudno, musi z tym żyć, ten obrus jeden), i Einsteina całkiem całkiem, to nadal jest szansa. To ta drobnica po raptem 100-200 krzyżyków w jednym wymiarze ;)
Teraz tylko zegary i róża musiałyby być JEDYNYMI pracami przez dużo czasu - Einsteina chciałabym skończyć w jakieś 3 miesiące i potem tylko tamte dwie. Na trzecią sowę nie ma miejsca? Mam nadzieję, że ta sowa to jedyne odstępstwo będzie. No i obrus, ale skoro tyle lat leżał, to chwilę jeszcze przeżyje, co nie?

I wtedy skończę rok 2015 skończoną taką ilością prac, że och. W tym kilkoma całkiem dużymi. Tą myślą się napawam i zamierzam się jej trzymać przez najbliższe pół roku, kiedy od szarości zegarów będę odpoczywać przy kolorach róży i na odwrót.

25 komentarzy:

  1. Pięknie Ci idzie. parkowanie? chyba nigdy nie spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam zamiar. Może się nie potnę :)

      Usuń
  2. Widzę, że temat parkowania ostatnio na wielu blogach "na tapecie" :) Co ciekawe sam też jestem na etapie uczenia się tej metody, także rozumiem doskonale Twoje rozterki i wątpliwości. Nie mam krosna wyszywam na okrągłym tamborku lub na kwadratowej ramie. Na tamborku bez szans, natomiast na ramie idzie całkiem nieźle, bałam się, że ta ogromna ilość nitek będzie mi się plątać, ale o dziwo nic takiego się nie dzieje. U mnie trochę zmalało tempo wyszywania, bo jednak jeśli wyszywa się rzędami to co chwilę trzeba zmieniać nitkę, ale nie gubi się tych krzyżyków pojedynczych, co doprowadzało mnie do większej irytacji niż zmiana nitki. Miłego weekendowego parkowania życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszywanie wielkich plam czy innych obszarów - pewnie tempo spadnie. Ale patrząc na to z perspektywy tych pojedynczych krzyżyków - ostatnio 150 krzyżyków w kilkunastu kolorach zajęło mi (wiadomo, że z przerwami), cały dzień. Bo co chwilę zmiana, szukanie, rozpoczynanie, kończenie. Nie wiem, czy to przy dużych pstrokaciznach się po prostu nie wyrówna.
      Co do nitki - ja nie zamierzam ich zostawiać bez igły, bo mnie nawlekanie co chwilę doprowadza do szewskiej pasji też. Zamierzam trzymać wszystko na igłach :) Może to pomoże.

      Usuń
    2. Może na krośnie to zadziała, ale mnie nitki z igłami się plątały, więc teraz używam 2-3 igieł i przewlekam :)

      Usuń
  3. Karolina, Ty pisz wszystko jak się uczysz :) I jeszcze zdjęcia rób i dużo :) Może i ja si∑ w końcu przełamię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam! Krosno w salonie, aparat w salonie, czasem tylko nie chce mi się zgrywać zdjęć, albo wpadnę na to, jak mnie nie ma w domu. Ale tutaj - zamierzam, naprawdę :)

      Usuń
  4. To jak Yenulka upraszam o systematyczną felecję, fotorelację z tego parkowania bo mnie to interesuje.Poczytuję Joannę, poczytałam EL Prudente i mi mało.Krosna nie mam, ramka jest a w planach 3 duże prace.
    Gdzie na Fb z Joanną pisałyście o parkowaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grupa Duży Format, tajna jest.

      Usuń
    2. A można się jakoś do niej zapisać? :)

      Usuń
    3. Można się zapisać, poproszę o maila :) Potem skasuję komentarz z mailem.

      Usuń
  5. a przyjmujecie obcych w szeregi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie do mnie pytanie, szefem jest Joanna, zapytam ją :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Taki ładny komentarz wyszedł. To nie chcę go usuwać - dla bezpieczeństwa wytnij email z komentarza. Propozycję nowej osoby już podesłałam na tej grupie :)

      Usuń
    4. Też mogę dołączyć? agnus19@wp.pl

      Usuń
  6. Dzieje się dzieje Szalona Kobieto! Życzę realizacji planów i wprawy w parkowaniu oraz odkrywania kolejnych jego niuansów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. BOSKIE :) zegary są :) czekam z niecierpliwoscia na weekendowwgo posta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dasz radę...bo jak nie Ty to kto :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie w ogóle do parkowania nie ciągnie :) Mam swoje sposoby, sprawdzone przez lata.

    OdpowiedzUsuń
  10. W ogóle mam mgliste pojęcie o parkowaniu, bo nie tobie kolosów, ale dokumentuj wszystko! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. to próbuj,a może Ci się spodoba, ja mam swoje sposoby i jak narazie mi pasują,może kiedyś do czegoś innego dorosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapowiada się świetnie :) ja jakoś nie mogę się przekonać do parkowania

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam kciuki za parkowanie. Mnie korci, ale boję się dużej liczby wiszących nitek.

    OdpowiedzUsuń
  14. " jak ma się pytania, to się znajduje odpowiedzi, tylko najpierw te pytania trzeba wymyślić a nie "nie umiem, bo nie umiem, takie to trudne, oj, biedna ja!"

    Piękne zdanie. Bo zadać mądre pytanie też trzeba umieć :)
    Bardzo jestem ciekawa Twoich doświadczeń

    OdpowiedzUsuń