Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hardanger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hardanger. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 października 2014

Inwentaryzacja i hafciarska lista marzeń

Komentarz do poprzedniej notki natchnął mnie do zrobienia listy planów / remanentu / inwentaryzacji, żeby w ogóle wiedzieć, co zamierzam zrobić, co mam do skończenia - tak, dla porządku.
Ostatnie dni nie sprzyjały haftowaniu. Niby to była końcówka zwolnienia lekarskiego (od czterech dni w pracy), ale strasznie zagoniona byłam. Od lekarza, do lekarza. Sprzątanie, gotowanie - dziewczętom zrobiliśmy urodziny w weekend (urodziny miały po prawdzie wczoraj :) ), to wszystko sprawiło, że w kolosach nie zrobiłam nic. Jeszcze w ostatni dzień zwolnienia dziubnęłam pannom dwa zające, wszak od kilku dni są zającami (ostatnio młodsza jest małą kozą, ale w zeszłym tygodniu była zającem, no!). Nawet oprawiłam razem z autkami, proszę, oto fotka


ale od razu widać, że napisy w autkach są do poprawy - za mało odróżniają się od tła (dorobię fuksjowe / fioletowe / czerwone backstitche i będzie ok). No i sama ramka do zmiany, chciałam zające wrzucić do kwadratowych ramek, tylko, że te mi gdzieś w tym rozgardiaszu po prostu zginęły. Na kilka dni zgubiłam też spodnie, co mniej więcej opisuje chaos, jaki był i jest w moim domu :)

Przy okazji powiesiłam poprzednie twory (w tym jeden, który dziewczęta dostały od cioci w dniu urodzin - to metryczka). Reszta to moje dzieła. Ściana w pokoju dziecięcym wygląda mniej więcej tak, koty bardzo fajnie się wpasowały. Musiałam zostawić dużo miejsca wolnego, bo mam jeszcze dwa nierozpakowane obrazy dla dzieci oraz plany! Plany! W tym na obrazki dziecięce też - jest ich tak dużo, a życzenia dziewczyn zmieniają się w takim tempie, że mam zajęcie na długie lata. Na szczęście ścian też jest trochę.



Dobra, to teraz lista.

W trakcie:
Zegary - od dawna nie ruszone, zakończone 12 stron i tyle.


Biblioteka - niewiele brakuje do zakończenia pierwszej strony, ale jak odłożyłam, tak leży. No, może zrobiłam z 50 krzyżyków ostatnio. Bardzo, bardzo niewiele.


Przepraszam za zdjęcie tak bardzo z ukosa, ale krosno jest teraz umieszczone na stercie wszystkiego, nie udało mi się go wczoraj wydobyć. Porządki - w planach na weekend. Wtedy na pewno krosno wydobędę, bo chcę skończyć stronę. W końcu.

Bambusy - wydrukowany wzór raptem 5 lat temu ;) Dokopałam się do niego i zaczęłam dziergać zieleniny. Przy okazji odkryłam, że nie mam wszystkich nici, te, co mam, są źle dobrane i w ogóle, ale muszę to skończyć, aby zacząć jedzeniowe kolosy.

Bambusy odkopane - przez ostatnie trzy lata to chyba tylko backstitche machnęłam wokół czarnych wzorów i trochę tej zieleniny. Po kilku dniach wyglądają już tak (w tym nowa plama po prawej stronie u góry ;) kapnęła woda do picia i rozpuściła mazaczek spieralny - widać, że spieralny, prawda?)



Biedrony - rzuciłam się, jak szczerbaty, na suchary, trochę porobiłam i odłożyłam. Miałam wrócić, ale zgubiłam wzór. Potem wydrukowałam jeszcze raz, miałam wrócić, ale akurat na tyle poprawił się mój stan na tym zwolnieniu, że nie do biedrony usiadłam, tylko do sprzątania świata.

Biedrona wygląda aktualnie tak.

Trochę do zrobienia zostało ;)

A teraz plany, czyli coś, co jeszcze nawet nie jest przygotowane. Ale na liście jest musowo.

Bibliotekarka



Galeria


Duża kanapka


Duży deser



Wzorek geometryczny



I z malizn - seria z czerwonym autkiem



I tutaj bez zdjęcia - dwa obrusiki hardangerowe na komody w przedpokoju - ostatnio odkopałam w końcu małe i średnie serwetki do przystrojenia tych komód i stwierdziłam, że super pasują. Mam jeszcze średniotrafiony zakup - kanwę 18 albo 20, która ma jeden feler, jest nierówna ;) ale do prostokątnego bieżniczka może być. Wzór będzie podobny do tej serwetki, nie wiem nawet, czy go będę rozpisywać, czy nie pójdę bardziej na żywioł, czyli wytnę, zaznaczę granicę i w nich będę się musiała trzymać, bo praca ma mieć wymiary mocno mniej więcej, ma być prosta, ale trochę kolorowa. I nie mieć za dużo wycinanek, bo te, o ile dobrze pamiętam, mojemu zdrowiu psychicznemu nie służą (kiedyś zepsułam serwetkę). Serwetka, która, o ile dobrze pamiętam, robiła się sama, wygląda tak:

Mam też zaczęte dwie prace, które nigdy przenigdy nie zostaną zakończone - jeden obraz ze źle dobranymi nićmi, na złej kanwie 11ct, a poza tym chyba nie mam wzoru. Oraz jedna praca zaczęta na podmalowanym tle i z wydrukowanym wzorem. Masakra. Nigdy, przenigdy więcej. Zaczęte też jakieś serweto-podkładki hardangerowe, ale co do nich, to nie wiem, po prostu nie wiem. Na pewno nie będę ich wykopywać, żeby im robić zdjęcia i żeby mi właziły na ambicje ;)

sobota, 8 stycznia 2011

Rok 2010 w komplecie

Teraz czas na małe podsumowanie roku 2010. Miesiąc 'ogłoszenia' to oczywiście nie miesiąc, kiedy praca została zrobiona, tylko skończona. Niektóre przecież ciągnęły się niemiłosiernie, niektóre ciągną się nadal :) Kilka prac czeka na rozpoczęcie na dobrą sprawę, ale dosyć gadania - to będzie jeszcze na koniec.

Marzec 2010

Początki hardangera

Od

Maj 2010

Serwetka hardangerowa

Od

Wiosna

Od Cztery pory roku

Lipiec 2010

Serwetka hardangerowa numer trzy (druga zepsuta - nie ma prezentacji!)

Od

Serwetka hardangerowa numer cztery

Od

Sierpień 2010

Misiek

Od

Serwetka hardangerowa numer pięć (powstała jeszcze jedna, taka sama, tylko zielona, już bez prezentacji)

Od

Lato

Od Cztery pory roku

Kalie

Od

Październik 2010

Kameleon

Od

Snoopy

Od

sobota, 21 sierpnia 2010

Postępy 2

Postępy w innych pracach (jeszcze nie skończone :) )

Kameleon

Marzec 2010

Od Kameleon

Sierpień 2010 (no dobra, lipiec w sumie, nie pamiętam, żebym ostatnio dziubała kameleona)

Od Kameleon

Dama z łasiczką

Marzec 2010

Od Dama

Sierpień 2010 (jak widać, jeden kolor musiałam spruć, bo się pomyliłam przy jego dobieraniu)

Od Dama

Przymiarki do podkładek kuchennych (oczywiście, jeśli tylko mi ktoś to zachlapie, to zamorduję). Na razie przymiarki do gwiazdek, nitka za cienka i rozmiary nie te, ale sam wzorek mnie zauroczył i dużych próbek będzie aż sześć.

Od Podkładki

I koła (po prostu wstyd!)

Marzec 2010

Od Koła

Lato 2010 (sięgnęłam do kół może na godzinę łącznie przez ostatnie pół roku?)

Od Koła

I jeszcze dwie prace nie ruszone od dawna w ogóle, czyli kwiatki

Od Kwiatki

oraz konie (zrobiłam kawałek trzema nitkami, okazało się, że do tej kanwy to za dużo, więc sprułam i odłożyłam, nici i materiał czekają :) )

Od Konie w galopie

Z planów oczywiście jeszcze jesień i zima z serii Cztery pory roku. A potem - potem się zobaczy, pomysłów jest kilka, ale jeszcze nic nie kupione i dopasowane (a dopiero wtedy dowolne cokolwiek przechodzi ze sfery "kiedyś" do "w trakcie"). Przy okazji - spis z natury potrzebny, abym się zdopingowała do pracy i umieściła suwaczki dla prac, może naoczne przekonanie się, jak wolno mi niektóre rzeczy idą, jakoś mnie zmobilizuje.

Postępy

Postępy są, może nieco mizerne, jak na czas, którego dotyczą, ale jednak. Prezentuję więc prezent urodzinowy, misia

Od Forever friends

Małą serwetkę

Od Serwetka 5

Lato (w końcu!)

Od Cztery pory roku

Oraz wykonane niechcąco i w sumie nie wiem po co (może ktoś chce? :) ) kalie

Od Kalie

Misio oraz kalie czekają jeszcze na ramkę, wtedy zaprezentuję je jeszcze raz :)

wtorek, 20 lipca 2010

Serwetkowe odsłony

Porobiłam sobie serwetek, w sumie niechcąco. Drugą zepsułam, to stworzone zostały numer trzy

Od Serwetka 3

i cztery

Od Serwetka 4

Czwórka to w sumie taki mały bieżniczek.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdyby nie zawierały błędów, ale wskazywać ich nie będę :)

Polubiłam tę odmianę haftu. Przede wszystkim - kiedy już się załapie, o co chodzi we wzorze (w końcu jest bardzo, ale to bardzo symetryczny), to można lecieć z pamięci. No i jakoś tak szybko się robi. Niestety, albo stety, kupiona kanwa jest prosta inaczej i kwadraty (serwetka trzecia :) ) na niej nie wychodzą, wzory muszą być prostokątne. Coś mi mówi, że się porwę na coś wielkiego! Ale tymczasem może wrócę na moment do krzyżyków, bo takie smutne są.

wtorek, 15 czerwca 2010

Niemiła sprawa i jedno miłe candy

Zniszczyłam serwetkę. Nie pisałam o tym przez chwilę (nawet dosyć długą), bo byłam cholernie wkurzona. Było prawie wszystko - poza mostkowaniem w rogach i samym brzegiem, zabrałam się za wycinanie pod mostki i nie wiem, jak patrzyłam, ale pocięłam materiał nie w tych rzędach, które należało potraktować nożyczkami. W wyniku tego mam niedokończoną serwetkę, do której straciłam serce, bo ma poprzecinany materiał (i ja to widzę). Wg. notatek poświęciłam jej 18 godzin, które zepsułam, wycinając jak ślepy kret. Trudno.

Ale nic to, widocznie miała być nieudana :) W sumie, nie pałałam do niej aż taką miłością, a wzór wybrałam, bo z tych dostępnych tylko ten by się zmieścił na kawałku materiału, którym dysponowałam. Po napadzie na pasmanterię, jakiego dokonałam razem z biednym portfelem kilka tygodni temu, mam w końcu nieco więcej materiału i chyba zacznę dzisiejsze robótki od przygotowania go na taki jeden wzór, który jest prześliczny po prostu. No i nie tnie się w nim aż tak dużo. Jeśli pobliska pasmanteria posiadać będzie w końcu nici perłowe w interesujących mnie kolorach, praca nawet nie będzie cała biała.

Przy czym chciałam wspomnieć nie tylko o tym. Generalnie, jak widać, nie biorę udziału w zabawach typu candy, ale tym razem się skuszę. W tajemnicy ;) powiem, że to dlatego, że organizatorkę kojarzę z takiego normalnego życia, choć ona mnie pewnie mniej (zwłaszcza, że swoich zdjęć nie zamieszczam :) ). Tak więc chciałam ogłosić, że na blogu Brzyduli pod takim adresem: Brzydula organizowane jest candy. Zapisywać można się do 30 czerwca, wygrać można jak zwykle niespodziankę, tutaj jest jeszcze książka. Może mi się uda!

candy u Brzyduli

czwartek, 20 maja 2010

Serwetka druga

Premiera :) Wkurzyłam się, ponieważ wszystkie, ale to wszystkie wzory, jakie przeglądałam są minimalnie większe niż kawałek materiału, który posiadam. Biorę więc środek z jednej serwetki, boki z drugiej (choć w tym samym stylu), zmieniam kolory i obramowanie, zobaczę, co z tego wyjdzie.

Pierwszy etap

Od Serwetka 2
Od Serwetka 2

Etap drugi (trochę namieszałam ze światłem, przepraszam :) )

Od Serwetka 2

Na razie łączny czas to 3,5 godziny.

Przy okazji chciałam się pochwalić zakupami, kupiłam dużo, dużo gęstej kanwy, nowe tamborki oraz nowość - igły dwustronne. Zrecenzuję, kiedy przyjdą i zostaną przetestowane.

wtorek, 18 maja 2010

Serwetka pierwsza - skończona

Właśnie skończyłam obrabianie i wycinanie.

Wcale, a wcale nie jestem zadowolona! W ogóle nie pękam z dumy :) Wiem o paru niedoróbkach, wprawne oko je dostrzeże, ale w sumie to pierwsza praca na poważnie, więc należy mi się taryfa ulgowa.

I już wiem, że to nie jednak nie ostatnia praca w tej technice. Już wymyśliłam, jak sprytnie ciąć materiał, a nie nici :)

No i efekty:

Od Serwetka

No i zastosowanie (generalnie - pod kwiatki dowolne, kiedy będę dostawała cięte, to one będą ozdabiać serwetkę ;))

Od Serwetka

poniedziałek, 10 maja 2010

Wiosna!

W ramach ochoty na pewną odmianę powstał pierwszy obrazek z serii "Cztery pory roku". Wzór z "Haftu gobelinowego" ze stycznia tego roku.

Od Cztery pory roku

Reszta leży i kwiczy. Kameleon trochę podciągnięty, ale nie na tyle, żeby go pokazywać. Serwetka prawie skończona, zaczęłam robić sam ścieg zewnętrzny i na razie mi się odechciało. Ale jedno zdjęcie, na dowód tego, że coś się tam dzieje, mogę zamieścić :)

Od Serwetka

Serwetka w pełni zostanie zaprezentowano za jakiś czas. Na razie mała kontuzja nie pozwala mi na zajmowanie się robótkami.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Nowe coś

Po morderczym cięciu motylków (każdy pocięty trochę źle, grrrr) stwierdziłam, że hardanger jednak nie jest dla mnie. Ale minęło kilka dni, a kawałek materiału oraz dwa motki fajnych nici - zostało. Znalazłam wzorek bez zewnętrzno-wewnętrznych wycinanek, które mi najbardziej nie wychodzą.

Chciałabym więc zaprezentować początek serwetki. Pierwszy 'kwadrat'

Od Serwetka

W tym momencie zauważyłam coś, co przy motylach nie robiło różnicy - materiał nie jest idealnie prosty. Powinien wyjść kwadrat, a nie takie kopnięte coś. Ale się zaparłam i stwierdziłam, że zrobię i tak - choćby po to, żeby się ostatecznie przekonać, czy to dla mnie, czy nie.

I kiedy już machnęłam jeszcze jedną obwódką

Od Serwetka

i drugi kwadrat okazało się, że w ramach niespodzianki popełniłam pomyłkę, nastąpiła w samym środku - wzór rozrósł mi się nielegalnie o jedną nitkę w każdą stronę. Kiedy więc miałam zrezygnować, ale jednak postanowiłam spróbować, znowu kłody pod nogi :> Nic to, prucie, szycie. Dzień później praca wygląda już tak

Od Serwetka

A nawet tak

Od Serwetka

Usiłowałam zrobić gołębie oczka czy cokolwiek innego, co by ozdabiało mostkowanie (zapewne ten ścieg nazywa się inaczej, ale mi pasuje taka), ale mi nie wychodziło. Mostkowanie zostanie więc bez dodatkowych ozdób.

Teraz tylko mostki do końca, potem jeszcze jedna obwódka, dodatkowe wielkie mostkowanie i jeszcze jedna obwódka. Zobaczymy. Jeśli wyjdzie, czas kupić porządny materiał i wygenerować jakieś dzieło.