środa, 4 maja 2016

Ananas - maj

Wyszywanie maja to była poezja. I nieskromnie przyznam, jakież to piękne wyszło. Ale fotkę mam jedną, na dodatek trochę nieostrą, nie wiem dlaczego nie zrobiłam więcej. A jako, że zawsze trochę czasu minie między zrobieniem kawałka, zrobieniem fotek, a ich przejrzeniem - to na poprawę było za późno, bo się robił kawałek czerwcowy już ;)


Tent stitch robiony czterema nitkami, kanapeczki (tak sobie nazwałam te kwadraty) bodajże sześcioma. Wyszło cudnie. Dziewczyny uwielbiają brać pracę w łapkach i dotykać dywaników :) Chociaż gonię, bo przecież monokanwy się potem nie wypierze. Bardzo lubią, kiedy szyję ananasa, a ja cierpię na niedomiar odcinków do wykonania.

9 komentarzy:

  1. Naprawdę ciekawie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam sobie,bo wygląda pięknie:-) Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda fajowo- nie dziwi mnie że lubią dotykać dywaników bo ja też lubię... Zastanawiam się tylko dlaczego nie wypierze się monokanwy?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ona jest jakoś usztywniana i to usztywnienie szlag trafia w praniu. Nie próbowałam, to w ogóle moja pierwsza praca na monokanwie, ale czytałam opinie, że po praniu to wygląda jak ścierka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No powiem, że wygląda cudnie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny majowy kwadracik :)
    Sama bym chętnie pomacała takie cudo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż tu dużo mówić: piękne :)

    OdpowiedzUsuń